Szczęście?
Szczęście? A cóż to właściwie jest? Abstrakcyjna wartość, słowo określające coś, czego naprawdę nie ma, nieosiągalne marzenie?
Ostatnio uświadomiłam sobie, że jestem szczęśliwa. Tak, wiem że to brzmi wręcz hiperoptymistycznie i przesadnie, ale tak chyba jest.
Mam swoje problemy i chyba każdy ma.
Ale mam też dach nad głową, w miarę spokojne życie, świetne koleżanki i wspaniałych rodziców, bo choć się z nimi wiecznie kłócę, to wiem że mogę ich po prosić zawsze o pomoc. Mam wiele, a spora część populacji światowej nie może nawet o tym marzyć... Podobnie przedstawia się sytuacja u większości moich znajomych. A jednak oni wciąż narzekają, porównując się z tymi, którzy mają jeszcze lepiej.
Dlaczego człowiek zawsze szuka rzeczy nie osiągalnych, zamiast cieszyć się z tego, co ma?
Wybaczcie że znów dawno nie pisałam. Byłam zajęta sprawami szkolnymi, bo w końcu koniec roku się zbilża i czas popoprawiać oceny.
Pozdrawiam,
Ostatnio uświadomiłam sobie, że jestem szczęśliwa. Tak, wiem że to brzmi wręcz hiperoptymistycznie i przesadnie, ale tak chyba jest.
Mam swoje problemy i chyba każdy ma.
Ale mam też dach nad głową, w miarę spokojne życie, świetne koleżanki i wspaniałych rodziców, bo choć się z nimi wiecznie kłócę, to wiem że mogę ich po prosić zawsze o pomoc. Mam wiele, a spora część populacji światowej nie może nawet o tym marzyć... Podobnie przedstawia się sytuacja u większości moich znajomych. A jednak oni wciąż narzekają, porównując się z tymi, którzy mają jeszcze lepiej.
Dlaczego człowiek zawsze szuka rzeczy nie osiągalnych, zamiast cieszyć się z tego, co ma?
Wybaczcie że znów dawno nie pisałam. Byłam zajęta sprawami szkolnymi, bo w końcu koniec roku się zbilża i czas popoprawiać oceny.
Pozdrawiam,



20 Comments:
At 5/11/2006,
Anonimowy said…
Ech.. śliczna notka :) uswiadomiła mi coś... jeszcze parę dni temu moja znajoma wróciła z Paryża (byłą z rodzicami na długi weekend) i ciągle się zastanawiałam, dlaczego ja nie mam okazji wyjechac za granice.. po prostu narzekałam. Dzięki twojej notce zrozumiałam, że nie można mieć wszystkiego, a itak mozna byc szcześliwym :) podoba mi się maluneczek i "hasło" na nim... w pełni oddaje prawde... śliczne :)
At 5/11/2006,
Sellene said…
Black ANgel -> Dziękuję. Miło, że moja słowa do kogoś trafiły.
At 5/11/2006,
Anonimowy said…
Co do tabletu..jeżeli moge spytać, to kupiłaś nowy czy uzywany? I ile za niego dałaś? Bo właśnie skaczę po ALLEGRO i zastanawiam sie ciagle....
At 5/11/2006,
Sellene said…
Black Angel -> Kupiłam nowy, firma nazywała się "Pentagram" (:P), dałam za niego około 300 złotych, ale dobrze się spisuje i ma dużą powierzchnię rysowania...
Tutaj jest: http://www.acris.pl/produkt.jsp?pid=6853
At 5/11/2006,
Anonimowy said…
Dzięki :) jak na nowy to całkiem tani bo na aukcji widziałam różne nawet po 5000 zł (:/) ja nie koniecznie potrzebuje nowy - ważne żeby był w miarę dobry i tani ;) pozdr.
At 5/11/2006,
Sellene said…
Black Angel -> Cena zależy od jakości, powierzchni rysowania i różnych dodatkowych bajerów. Np. mój tablet jest raczej dobry, ale program graficzny który był w kompecie jest raczej kiepski. Ale program, na szczęście, można sciągnać osobno. :)
Jeśli mogę coś poradzić, to wybierz taki w którym powierzchnia rysunku jest conajmniej a6 (na mniejszej podobno nic nie widać, tak mówiła mi koleżanka) i żeby miał bezprzewodowego pisaka (wygoda).
At 5/12/2006,
Sellene said…
P@UL!N@ -> Możesz pisać, to przecież uniwersalny temat... No i racja. Cieszmy się z tego co mamy.
Chätul חתול -> Ano, rozumiem. Też tak czasem mam. Zmęczona, ale szczęśliwa.
At 5/13/2006,
Anonimowy said…
Tak... mamy coś, ale pragniemy czegoś lepszego. Widzimy co inni mają i im tak jakby zazdrościmy...
(U mnie nowa notka)
At 5/13/2006,
Anonimowy said…
Jeżeli brak problemów oznacza szczęście- to nie ma ludzi szczęśliwych, bo każdy z nas ma problemów bez liku.
SZczęście wg. mnie to świadomość sensownego życia, czy bliskość celów, świadomość radości, sensu życia... po prostu...
Sednem osiągnięcia szczęścia to zdanie sobie sprawy, że w naszym słowniku nie ma słowa "problem, kłopot", ale za to jest słowo "wyzwanie", a poza tym czerpanie radości życia pełnimy garściami...
Pozdrawiam i przepraszam iż dawno mnie tutaj nie było... kajam się strasznie...
Przepraszam raz jeszcze
Kopytko :*
At 5/14/2006,
Sellene said…
Mateusz -> No właśnie. :) Pozdrawiam.
Kopytko -> Szczęście nie jest brakiem problemów, tylko umiejętnością radzenia sobie z nimi, tak?
Nie ma sprawy, choć bałam się trochę, że o mnie zapomniałaś.
At 5/14/2006,
Sellene said…
Chätul חתול -> Ja jestem wierząca, ale nie praktykująca. U bierzmowania nie byłam. Niektórym ludziom to wystaracza, żeby przykleić Ci łatkę: "satanistka"... Większość ludzi jest tolerancyjnych tylko dla siebie... A każda innośc jest tępiona. :/
At 5/14/2006,
Anonimowy said…
Tak, poniekąd. Szczęście to naprawdę względne pojęcie.. bo spójrz...
czym może byc szczęście dla człowieka posiadającego wszystko, nadzianego kasą, etc. dla niego szczescie byc moze bedzie jako codzienność, ale w końcu przestanie to odczuwać. stanie się niewdzieczny...
przestanie zwać szczęscie szczesciem.
Dlatego nie ma ludzi szczesliwych w 100%.
Nie zapomniałam :*
At 5/14/2006,
Sellene said…
Kopytko -> Ano, nie ma. Czasem narzekamy na to co mamy, nie zdając sobie sprawy z tego, że inni bardzo by chcieli choć odrobinę takiego życia.
To dobrze, że nie zapomniałaś. :)
At 5/14/2006,
Sellene said…
Chätul חתול -> Możesz nie popierać, cóż, Twoje zdanie. Moja postawa może Cię irytować, ale nie zmienię jej z tego powodu. Ja wierzę w istnienie Boga, po prostu. Praktykującą byłabym gdybym chodziła do kościoła, na religię, modliła się, celebrowałabym w jakikolwiek sposób swoją wiarę. A tego nie robię.
At 5/14/2006,
Anonimowy said…
Powiem Ci, że w świetle powyższej notki Twoje podejście do życia wydaje mi się bardzo sensowne. Wielu ludzi narzeka i narzeka, zamiast się cieszyć, że w przeciwieństwie do połowy ludzkości mają co jeść. Z drugiej strony- gdyby człowiekowi było zawsze dobrze tak, jak jest, to nie dążyłby do rozwoju:) Pozdrawiam serdecznie
At 5/14/2006,
Sellene said…
Gothabella -> Trzeba by znaleźć złoty środek - bez narzekań, ale i bez przesadnej, bezmyślnej ekscytacji.
At 5/15/2006,
Anonimowy said…
A to się nazywa niewdzięczność... Czy tak?! :)
Bombarduję Cię komentarzami, mam nadzieje, że nie masz mi tego za złe. Po prostu chcę nieświadomie odrobić jakoś tą nieobecność.. ;]
Buźka... (zaraz do szkoły, zapewne wrócę chora na psyhice... a jutro będzie jeszcze gorzej... :/)
At 5/15/2006,
Sellene said…
Kopytko -> Ano, niewdzięczność.
A co do komentarzy - nie ma sprawy, nie musisz mi "odpłacać" w żaden sposób. :) Komentowanie jest dobrowolne. I miłe.
Pozdrawiam.
Ps. Szkoła to straszna sprawa, prawda?
At 5/15/2006,
Anonimowy said…
Hej ;)
Trzeba sie cieszyc tym co sie ma.
I to powinno wystarczyc.
Ale ludziom rzadko wystarcza.
Narzekaja, ze inni maja lepiej.
Ze nie sa szczesliwy.
recepta:
doceniac to co sie ma ;)
At 5/16/2006,
Sellene said…
Optymistka -> Hehe, dokładnie. :)
Prześlij komentarz
<< Home