człowiek ułożony
uwięziony we własnym absurdalnie poskładanym umyśle
(jak w kafkowskim świecie labiryntów i strychów)
dopasowany do życia koślawą miarą normalności
wykorzeniony z uczuć sztywny pod maską formy
marzy by choć raz zanurzyć się w czystości rozpaczy
i z furią w oczach przekląć przyjęte ideały
Czy żyjąc tak, jak trzeba, jak "się powinno", jak wypada można jeszcze być choć trochę sobą?
Czy też Forma opanowała nas już całkowicie?

I wesołych świąt.
Uśmiechu każdego dnia.
Zrozumienia.
Szczęścia.
(jak w kafkowskim świecie labiryntów i strychów)
dopasowany do życia koślawą miarą normalności
wykorzeniony z uczuć sztywny pod maską formy
marzy by choć raz zanurzyć się w czystości rozpaczy
i z furią w oczach przekląć przyjęte ideały
Czy żyjąc tak, jak trzeba, jak "się powinno", jak wypada można jeszcze być choć trochę sobą?
Czy też Forma opanowała nas już całkowicie?

I wesołych świąt.
Uśmiechu każdego dnia.
Zrozumienia.
Szczęścia.


5 Comments:
At 12/23/2006,
Anonimowy said…
A, dobre pytanie. Ale tego się nie da już określić - tak wyraźnie zaciera się granica między tym, co wrodzone, a tym, co nabyte. Ale kto by się tym martwił;).
At 12/27/2006,
Anonimowy said…
Moim zdaniem można być sobą,nie można sobie narzucić jakiejś formy,jakiegoś sposobu życia i ściśle się do niego stosować,zawsze w tym wszystkim pozostaje jakaś cząstka nas,stylizujemy tą nabytą formę wg siebie.
Pozdrawiam :*
At 1/03/2007,
Anonimowy said…
Ja nie rozumiem jak mozna ciągle żyć ukrywajac się za tą maską... Czasem trzeba, to prawda. Ale zatracić siebie tylko po to by żyć "tak jak sie powinno"... jak dla mnie bezsens i okłamywanie samego siebie.
At 1/11/2007,
Anonimowy said…
Dawno mnie tu nie było...Tu P@UL!N@
Juz nie prowadze tego bloga na blogger...mam nowego...
jestem jak najbardziej za byciem w 100% sobą...pozdrawiam:*
At 1/13/2007,
Sellene said…
Paulina -> Pamiętam, oczywiście. :)
Też pozdrawiam.
Prześlij komentarz
<< Home